Szuflady warsztatowe – co się sprawdza po czasie?

Zaczęty przez POGROMCA_KELT, 2025-07-15 | 14:57:32

Poprzedni wątek - Następny wątek

POGROMCA_KELT

Hej,

Jak po czasie sprawdzają się Wam różne rozwiązania do szuflad w warsztacie?

Przymierzam się do wykonania kilku pierwszych szuflad (głębokość ok. 60 cm i szerokość 40–60 cm) na różne warsztatowe szpargały. Mam ochotę przetestować różne systemy prowadnic — może i kulkowe, i rolkowe, i coś ,,na drewnie" — ale szczerze mówiąc, im więcej czytam o pyle, który potrafi zepsuć prowadnice, tym bardziej się waham.

Wiem, że na forum są już tematy o prowadnicach warsztatowych, ale większość z nich ma kilka lat, a automat forum krzyczy na mnie, że nikt tam nie pisał od 120 dni :D i żebym założył nowy wątek — więc grzecznie słucham ;)

Czy przez ostatnie lata coś się zmieniło? Może pojawiły się prowadnice bardziej odporne na warsztatowe warunki?
Przyznam, że te z cichym domykiem bardzo mi się podobają — są po prostu ,,fajne". Z kolei rolkowe kojarzą mi się trochę z klimatem PRL-u ;)

Macie jakieś doświadczenia, którymi możecie się podzielić? Co się sprawdziło, a czego lepiej unikać?

kwita

Od wielu lat mam prowadnice kulkowe Hafele, pełny wysuw bez domyku. Stosunkowo tanie i wytrzymałe. W porównaniu do GTV, wysuwają się o około 20mm dalej.

MySZ

Ja do warsztatu używam albo najtańszych kulkowych GTV, bez cichego domyku, tylko z "blokadą" przed wysuwaniem (u mnie prawie wszystko na kółkach, więc jak nie ma blokady to potrafią wyjechać do przodu). Czasem wydziwiam i robię drewniane ślizgi, ale to zawsze się kończy źle, i narzekam że dałem się w to wrobić ;) Ale te najtańsze mi się sprawdzają - może dlatego że nie mam wymagań że w warsztacie wszystko musi być "naj", i nawet nie wiem że coś gorzej działa... lub działa po prostu dobrze i tyle ;)

Rolkowych nie trawię i żywię do nich głęboką nienawiść ;) A dolny montaż - no nie wiem, mi szkoda kasy do warsztatu ;)

Natomiast oduczyłem się robienia dużych szuflad - poza wyjątkami gdzie wiem że tam ma lądować duży sprzęt. Staram się robić je płytkie, bo później kończy się na wpieprzaniu tam wszystkiego jak leci, ew. setką pudełek/organizerów etc. Zazwyczaj nie przekraczam 15cm głębokości, często mniej. Na szerokość też dzielę, ale tu wszystko zależy od konkretnego przypadku.

Pistolet

Rolkowe fgv, kilkanaście lat działają bez zarzutu. Kilka razy wzmacniałem lub naprawiałem spody z surowego hdf, ale do prowadnic nie mam uwag. Jest dużo i tanio, kiedyś kosztowały poniżej 5 zł za komplet.

Qbek

Czy  ktoś poleci jakieś sprawdzone prowadnice rolkowe? Mam blumowskie i jestem zadowolony z nich ale już ich nie produkują. Szukam zamiennika który nie jest z cienkiej blaszki zrobiony. Oczywiście do warsztatu.

gourmet

Szedłbym w kulkowe, nawet po zepsuciu wymiana kilkanaście PLN i kilka minutek.

Qbek

Kurcze dużo pyłu u mnie. W tych kulkowych smaru pełno. Podejrzewam że często będę wymieniał.

MySZ

Cytat: Qbek w 2026-03-26 | 20:32:45 Kurcze dużo pyłu u mnie. W tych kulkowych smaru pełno. Podejrzewam że często będę wymieniał.

U mnie też od cholery pyłu. I od 7-8 lat tylko kulkowe. Nic jeszcze nie wymieniałem ;)

aborkowicz0

Na początku chciałem robić wszystko na cichym domyku, bo wiadomo - działa fajnie i człowiek ma wrażenie lepszej jakości. Problem pojawił się po kilku miesiącach pylenia przy szlifowaniu MDF i sklejki. Sam domyk jeszcze działał, ale prowadnice zaczęły chodzić ciężej i było czuć syf w środku.

Finalnie większość szuflad zrobiłem na zwykłych kulkowych pełny wysuw, bez domyku. I szczerze? W warsztacie sprawdza się to najlepiej. Jak coś padnie, wymiana kosztuje grosze i trwa chwilę. Mam też kilka szuflad na drewnianych ślizgach i o ile klimat jest fajny, to przy większym obciążeniu albo zmianie wilgotności drewna zaczyna się zabawa z regulacją 😄

Jedna rzecz, która u mnie zrobiła dużą różnicę, to płytkie szuflady. Kiedyś robiłem głębokie, bo wydawało się, że więcej się zmieści, a kończyło się magazynem rzeczy typu może się kiedyś przyda. Teraz więcej płytkich szuflad + organizery i dużo łatwiej utrzymać porządek.

Co do pyłu - mam wrażenie, że większe znaczenie ma odciąg i ogólny syf w warsztacie niż sama konstrukcja prowadnicy. Jak ktoś pracuje codziennie w chmurze MDF-u, to pewnie wszystko kiedyś dostanie po głowie 😉
Pozdrawiam, Adam